Aby zapewnić trwałość zdobyczom Unii Europejskiej i sprostać globalnym wyzwaniom naszych czasów, potrzebujemy duchowej jedności Europy, potrzebujemy europejskiego poczucia tożsamości.

Home » Aktualności » Debata „13 XII 1981 w oczach Polaków i Francuzów. Nie ma wolności bez Solidarności”.

Debata „13 XII 1981 w oczach Polaków i Francuzów. Nie ma wolności bez Solidarności”.

- Stare przysłowie mówi: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” – 30 lat temu, gdy mojego męża  internowano, a ja zostałam z dwójką małych dzieci, otrzymałam pomoc od przyjaciół z Francji. Do trzech najsłynniejszych  francuskich haseł rewolucyjnych – „liberté, égalité, fraternité” – należało wówczas dodać trzecie: „solidarité” – powiedziała uczestnikom spotkania w auli Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego Anna Komorowska, Małżonka Prezydenta RP.

Zapis wideo w bibliotece multimedialnej.

Trudna miłość, piękna przyjaźń

            14 grudnia 2011 w auli Starej Biblioteki UW odbyła się debata współorganizowana przez Fundację Centrum im. Profesora Bronisława Geremka, Centre Civilisation Française/Ośrodek Kultury Francuskiej na Uniwersytecie Warszawskim oraz Instytut Romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Spotkanie – pomyślane jako rodzaj uczczenia 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce – zostało poświęcone bezinteresownemu zaangażowaniu Francuzów w szeroko rozumianą pomoc dla zdławionych przez komunistyczny reżim Polaków. Honorowy patronat nad debatą objęły: Pani Anna Komorowska, Małżonka Prezydenta RP oraz J.M. Rektor UW, prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow.

            W dyskusji wzięli udział:

Marcel Grignard – zastępca Sekretarza Generalnego Confédération française démocratique du travail (CFDT), od 1993 r. Sekretarz Krajowy, a od 2000 r. Sekretarz Generalny Federacji Węgla i Stali.

Bernard Guetta – dziennikarz, komentator spraw międzynarodowych radia France Inter oraz dzienników „Libération” i „La Repubblica”. W latach 1979-1983 korespondent dziennika „Le Monde” w Polsce. Laureat nagrody Albert Londres w 1981 r.

Adam Michnik – historyk, publicysta, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. Były członek Komitetu Obrony Robotników, uczestnik obrad „Okrągłego Stołu” pomiędzy władzami komunistycznymi a opozycją demokratyczną.

Spotkanie poprowadził Konstanty Gebert – opozycjonista, publicysta „Gazety Wyborczej”, dyrektor biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych w Warszawie.

Do uczestników debaty oraz zgromadzonej publiczności w krótkich przemówieniach wprowadzających zwrócili się: Pani Anna Komorowska, Małżonka Prezydenta RP, J.M. Rektor UW, prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow oraz Ambasador Republiki Francuskiej w Polsce, Pan François Barry Delongchamps. Następnie odbyła się projekcja filmu dokumentalnego, który opowiadał o pomocy humanitarnej, która zorganizowana we Francji dzięki wysiłkom tysięcy osób błyskawicznie docierała do Polski.

 

            Przemówienie inaugurujące debatę wygłosił Tadeusz Mazowiecki – pierwszy niekomunistyczny Premier w Europie Środkowo-Wschodniej. Uczestnik strajków sierpniowych, doradca „Solidarności”, uczestnik obrad „Okrągłego Stołu”, jeden z głównych architektów porozumienia, które doprowadziło do zmian demokratycznych w Polsce, doradca Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego.

            Premier Mazowiecki przypomniał okres sprzed grudnia 1981 r., okres tzw. pierwszej „Solidarności”, choć – jak sam podkreślił – trudno mówić o tamtych wydarzeniach w czasie, gdy „namnożyło się kombatantów po godzinach”. Pamięci jednak nie wolno dać sobie tak po prostu odebrać. Wówczas działacze demokratycznej opozycji pragnęli przede wszystkim wolności – przy pełnej świadomości, że nie było sposobu na zmianę ustroju politycznego, starali się ochronić ów trwały „obszar wolności” i zyskać czas. Właściwie od momentu kryzysu rejestracyjnego władze komunistyczne nie potrafiły pogodzić się z własną przegraną. Po sierpniu 1980 r. cały naród odetchnął czystym powietrzem we wszystkich dziedzinach życia społecznego. W harmonijnym współdziałaniu inteligencji i robotników należy dostrzec tendencję do pełnego i świadomego partnerstwa – lekcja w wydarzeń Marca 1968 r., a potem Grudnia 1970 r. została dobrze odrobiona. Nie mogło być już mowy wyłącznie o własnych interesach.

           Komuniści w rozmaity sposób zmierzali do tego, aby wyciąć ten „wrzód na zdrowym ciele socjalizmu” – w większości działania te nosiły charakter prowokacji. Prowokacją było przecież brutalne pobicie przez milicję działaczy „Solidarności”, którzy brali udział w posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy (19 marca 1981); prowokacją było bezterminowe przedłużenie przez władze ZSRR manewrów wojsk Układu Warszawskiego „Sojuz 81” na terenie Polski (24 marca 1981). „Solidarność” walczyła wówczas o to, żeby posierpniowa nadzieja mogła przetrwać do lepszych czasów, kiedy zmieni się położenie międzynarodowe. Jednak konflikt komunistów i demokratycznej opozycji przypominał w swej wymowie grecką tragedię… Władza działała pod presją radziecką: polityczną, gospodarczą, militarną. Groźba interwencji wojskowej spowodowała, że komuniści nie potrafili „przeskoczyć własnego cienia”, swej własnej formacji, nie mogli nawet zaakceptować we własnych szeregach tzw. struktur poziomych, które domagały się poważnej zmiany. Z kolei „Solidarność” nie mogła wyzbyć się zdobyczy z sierpnia 1980 r. – autentyczności i wolności. O tej skomplikowanej sytuacji traktowały właśnie znakomite teksty Bernarda Guetty, które nie tylko informowały świat i francuską opinię publiczną o tym, co dzieje się w Polsce, ale ponadto oddawały samą istotę i sens wydarzeń.

           Premier Mazowiecki podkreślił, że mądrość wewnętrznej, polskiej reakcji na stan wojenny, brak prób walki zbrojnej, o co przecież „Solidarność” była podejrzewana przez komunistyczną propagandę – mądrość rozumnego oporu cywilnego – doprowadziła do zwycięstwa w 1989 r. Zanim to jednak nastąpiło polskie społeczeństwo doświadczyło solidarności przyjaciół z zagranicy: z jednej strony izolacji władz PRL, z drugiej strony zwykłej-niezwykłej, ludzkiej pomocy. I właśnie Francja była tu krajem przodującym: tej pomocy, tej solidarności nie wolno zapomnieć.

           Konstanty Gebert stwierdził, że właśnie dzięki pomocy francuskich przyjaciół Polacy mogli utwierdzić się w przekonaniu, że prawo do wolności jest naturalnym prawem każdego społeczeństwa i narodu, a nie szaleńczym rojeniem. Za ową pomoc należy się wdzięczność i warto korzystać z każdej okazji, aby ją wyrażać. Kto przeżył i przemyślał lekcję 13 grudnia 1981 r., która ostatecznie zakończyła się w 1989 r., nie może być pesymistą. Jak jednak zrozumieć postawę Francuzów, skąd ich zaangażowanie?

           Marcel Grignard wspomniał, że jako działacz związków zawodowych w małej fabryce na południu Francji bardzo osobiście przeżył wydarzenia 13 grudnia 1981 r. oraz wszelkie ich konsekwencje. Internowanie władz polskich niezależnych związków zawodowych było uderzeniem w prawo społeczeństwa do wolności, dlatego też tysiące ludzi na znak poparcia nosiło wówczas znaczki z logo „Solidarności”. Aby zrozumieć te naturalne reakcje, pojąć z jakiego powodu dzień 13 XII 1981 r. pozostał „na zawsze w sercach członków i działaczy terenowych CFDT” należałoby zapewne cofnąć się do  sierpnia 1980 r. i tego wspaniałego wybuchu swobody i obywatelskiej niezależności. W grudniu 1981 r. francuscy związkowcy wiedzieli już, że nie wystarczy potępienie puczu wojskowego w Polsce – należało raczej przyłączyć się do aktywnej walki o przywrócenie brutalnie odebranej wolności. Publikowano więc odezwy w obronie swobód obywatelskich i robotniczych w Polsce, organizowano wiece poparcia, na których wprost wyrażała się wierność duchowi „Solidarności”. Na jednym z nich, zorganizowanym 19 grudnia, Edmond Maire powiedział, że „CFDT nosi „Solidarność” w swym sercu”.

           Marcel Grignard podkreślił, że w czasach obecnego kryzysu europejskiego wciąż czerpie inspiracje z tamtych doświadczeń. Kontakt z działaczami z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy na własnej skórze przeżywali skutki władzy komunistycznej dyktatury, wskazywał na wagę ruchu związkowego w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Dzięki tej pięknej przyjaźni, w kraju takim jak Francja, która nigdy nie doświadczyła tego samego, co Polska, nadzieja i solidarność mogły się ze sobą spotkać. I z tego współdziałania nigdy nie należy rezygnować, zwłaszcza dziś, gdy spogląda się na grudniową Moskwę...

           Z kolei Bernard Guetta stwierdził, że poparcie francuskiej opinii publicznej dla Polski, które rozpoczęło się właściwie już w sierpniu 1980 r. związane było z jednomyślnością Francji wobec „sprawy polskiej”. To przecież fenomen natury historycznej – niemal wszystkie środowiska dostrzegały w „Solidarności” spełnienie politycznych marzeń. Francuska skrajna lewica była zawsze głęboko antykomunistyczna i nie posiadała się z radości, widząc że klasa robotnicza w Polsce kroczy przeciw komunizmowi. Natomiast prawica tradycyjna była zachwycona faktem, że zbuntowany naród jednoczy się przeciw władzy pod znakiem krzyża. Francja ze wszystkimi swoimi doświadczeniami pozostaje genetycznie krajem rewolucyjnym i bezkrwawa polska rewolucja, która przewróciła do góry nogami cały dotychczasowy porządek w świecie była czymś, co musiało się podobać.

           Redakcja „Le Monde”, w której pracował wówczas Bernard Guetta, była także zadowolona – przede wszystkim z tego, że miała w Warszawie korespondenta  równie szalonego jak reszta Polaków. Owo szaleństwo utożsamić trzeba z głęboką wiarą w sensowność i trwałość zdobyczy „Solidarności”. Ta natomiast miała swe źródło w przemianach pokoleniowych po zakończeniu II Wojny Światowej. Bernard Guetta należał do generacji, która stała się widzialnym znakiem końca wojennego horroru, generacji optymistów, wychowywanych w poczuciu pewnej egzystencjalnej harmonii, ale zarazem głęboko ufających w konieczność zmian. To właśnie ludzie tego pokolenia – rówieśnicy Adama Michnika – w maju 1968 r. żądali na ulicach Paryża tego, co „niemożliwe” i był to wyraz politycznego realizmu. Poczucie wspólnoty z młodzieżą komunistyczną z Europy Wschodniej było wtedy oczywiste. Kiedy w sierpniu 1980 r. Bernard Guetta rozpoczął swoje słynne „tasiemcowe” korespondencje z ogarniętej rewolucyjną gorączką Polski – doskonale znał opozycyjny ruch inteligencji oraz jego polityczną siłę.

           Miłość do Polski i jej spraw po 1989 r. przeszła jednak ciężką próbę. Problem leży w tym, że oba narody – jak stwierdził Bernard Guetta – są  równie megalomańskie i uważają się za pępek świata. Myślenie o drugiej ojczyźnie i o jej relacjach z ojczyzną pierwszą sprawiało wiele bólu. Problem wzajemnego braku zrozumienia perspektyw rozwoju, interesu politycznego, wyboru strategicznych sojuszy doprowadził do szeregu sporów i niełatwych dyskusji z najbliższymi przyjaciółmi, np. z Profesorem Bronisławem Geremkiem. Miłość okazała się trudnym wyzwaniem. Na szczęście ostatnie przemówienie Ministra Spraw Zagranicznych RP, Radosława Sikorskiego w Berlinie udowadnia, że 30 lat po ogłoszeniu wprowadzenia stanu wojennego obie ojczyzny Bernarda Guetty są ze sobą pogodzone.

            Adam Michnik zapytany m.in. o utracone dziedzictwo społecznej solidarności przypomniał postać Jacka Kuronia, który jako pierwszy sformułował tezę o konieczności współdziałania robotników oraz inteligencji. Stan publicznej debaty o stanie wojennym w Polsce jest wyjątkowo skomplikowany, skoro można otwarcie mówić o tym, że Bronisław Geremek zdradził idee „Solidarności”, zaś Wojciech Jaruzelski po prostu błagał Rosjan o zbrojną interwencję, a ci nie chcieli prośby spełnić. Pamięć o Jacku Kuroniu, o Bronisławie Geremku, obrona wartości, które reprezentowali i o które walczyli jest odpowiedzią na pytanie o zmarnowane dziedzictwo tzw. pierwszej „Solidarności”. Te idee pozostają wciąż żywe.

           Dla autora Wypisów więziennych francuska pomoc dla opozycji demokratycznej w Polsce to także futrzana czapka, którą Bernard Guetta przesłał mu do aresztu w Białołęce. Najkrócej rzecz ujmując: „Solidarność” nie była wielką konfederacją na rzecz kapitalizmu, ale wielką konfederacją na rzecz wolności i prawdy, w której o wyzwoleniu świata pracy dyskutowało się powtarzając słowa Pisma Świętego „Jeden drugiego brzemiona noście”. Rzeczywiście – podkreślił Adam Michnik – pewnego rodzaju szaleństwo jest realizmem politycznym najwyższego rzędu. Hasło z maja 1968 r. „Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego” mogłoby być hasłem „Solidarności”.

 

           Na zakończenie spotkania uczestnicy debaty odpowiadali na pytania publiczności o solidarność polsko-francuską w dobie obecnego kryzysu, o Jaśminową rewolucję w Tunezji, o tradycyjne podziały sceny politycznej na prawice i lewicę.

Jacek Głażewski