Aby zapewnić trwałość zdobyczom Unii Europejskiej i sprostać globalnym wyzwaniom naszych czasów, potrzebujemy duchowej jedności Europy, potrzebujemy europejskiego poczucia tożsamości.

Home » Programy » Centrum dokumentacji i badań » Śmiech po ludobójstwie

Śmiech po ludobójstwie

Aleksandra Szyłło

2011-01-28



Raz nie wytrzymałem - opowiadał Konstanty Gebert prowadząc debatę "Pojęcie ludobójstwa we współczesnej polityce międzynarodowej" - i zapytałem ruandyjską matkę bawiącą się ze swoimi dziećmi, jak ona może się beztrosko śmiać, po tym wszystkim co przeżyła i widziała. - A jak inaczej wychowam dzieci? - odpowiedziała mi na to. Padłem wtedy na kolana.
Na zdjęciu:Marek Kornat, Halil Berktay, Assumpta Mugiraneza i Konstanty
Gebert
Fot. Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Na zdjęciu:Marek Kornat, Halil Berktay, Assumpta Mugiraneza i Konstanty Gebert
Czy da się wychwycić symptomy świadczące o tym, że może dojść do ludobójstwa? Jaka jest odpowiedzialność świata za to, co się dzieje w suwerennym kraju ogarniętym konfliktem? Jak żyć dalej na jednej ulicy po tym, gdy sąsiad zabił sąsiada, pacjent - lekarza, wierni - księdza, a nauczyciel - dzieci? I przede wszystkim: czy można w ogóle mieć nadzieję na uniknięcie kolejnych zbrodni przeciw ludzkości? Na takie pytania szukali odpowiedzi uczestnicy pierwszej debaty lemkinowskiej zorganizowanej przez Fundację Centrum im. prof. Bronisława Geremka: ruandyjska psycholożka i politolożka Assumpta Mugiraneza, turecki historyk Halil Berktay, badacz systemów totalitarnych i dziejów II WŚ Marek Kornat i prowadzący dyskusję reporter Konstanty Gebert.

Otwierając debatę prof. Adam Daniel Rotfeld zaznaczył, że data 27 stycznia nie została wybrana przypadkowo. To tego dnia przypada 66. rocznica wyzwolenia obozu w Oświęcimiu. Przypomniał też, że kontekstem tego spotkania jest 95. rocznica eksterminacji Ormian w Turcji i 15. - ludobójstwa w Ruandzie. To skandal - mówił prof. Rotfeld - że Rafał Lemkin, autor Konwencji ONZ o Zapobieganiu i Zwalczaniu Zbrodni Ludobójstwa, jest bardziej znany za granicą niż w Polsce. Cykl spotkań, nazwany jego imieniem, ma szansę tę sytuację zmienić.

- Konwencja Lemkina miała sprawić, że już "nigdy więcej". A potem była Kambodża, Ruanda i Drafur. - mówił Gebert - Gorzka prawda jest taka, że hasło "nigdy więcej" znaczy tylko tyle, że nigdy więcej Niemcy nie będą mordować Żydów podczas II WŚ. Oświęcim raz powołany do życia nie odchodzi.

Po czym poznać, że zbliża się ludobójstwo?

Halil Berktay wymienił dwa charakterystyczne symptomy: eskalację języka nienawiści i fakt, że władza nie ma zamiaru robić nic, by mu przeciwdziałać.

- Porównywałam przemówienia Hitlera i ruandyjskie teksty nienawiści z okresu przed trzymiesięczną masakrą. - tłumaczyła Mugiraneza - To jest ten sam język. Wyprowadza on ofiary ze świata ludzi. Na człowieka mówi się bydło, a potem nazywa go robakiem. Pojawia się teoria spisku, gdzie "obcy" "wnika" do nas i nam śmiertelnie zagraża. "Karaluch zawsze rodzi karalucha" - mówili Tutsi o Hutu. "Zadaj się z Tutsi, to zabierze ci żonę". "Zaproś go do domu, wyrzuci cię z własnego łóżka". Mugiraneza zwróciła uwagę, że ludobójstwo w jej kraju poprzedzały pomniejsze masakry i zabójstwa na tle etnicznym a w roku 1964 ukazał się nawet artykuł w "Le Monde" na ten temat, ale społeczność międzynarodowa udawała, że nic nie widzi.

Marek Kornat dodał, że ludobójstwo poprzedza projekt ideologiczny, który zawiera unicestwienie pewnej grupy ludzi, zakłada brak miejsca dla kogoś: - Pseudonaukowe historyczno - biologiczno - genetyczne teorie, używane instrumentalnie do usprawiedliwienia np. rasizmu, to wyrodne dzieci Oświecenia. Uważam tak za Zygmuntem Baumanem. W tej kwestii mam nieco inne spojrzenie niż Lemkin, który zbrodnie przeciw ludzkości widział jako spuściznę po barbarzyńcach.

Jak świat odpowiada za to, co dzieje się na terenie suwerennego państwa?

- Coraz głębsze rośnie przekonanie, że społeczność międzynarodowa nie może pozostawać obojętna wobec zbrodni - przekonywał prof. Rotfeld - Choć państwa z trudem godzą się na zewnętrzną interwencję, powołując się na zasady prawa międzynarodowego. Prawda jest taka, że niektóre reguły międzynarodowe wykluczają się nawzajem. Jak pogodzić zasadę nienaruszalności suwerenności kraju z interweniowaniem w sytuacji kryzysu? Warto jednak uświadomić sobie, że w ciągu ostatnich tylko dwóch lat mieliśmy na świecie 17 poważnych konfliktów zbrojnych. Wszystkie one były konfliktami wewnętrznymi w obrębie danego państwa. 11 spowodowanych było walką o terytorium, 6 - o władzę.

- Do ludobójstwa w moim kraju doszło wtedy, gdy społeczność międzynarodowa odwróciła oczy. ONZ wycofała z Ruandy siły pokojowe pozwalając, by rozpętało się piekło - podsumowała ruandyjska badaczka.

Życie toczy się, mimo iż bolą brzuchy i zęby

Podczas masakr między Hutu i Tutsi większość ofiar zginęło od maczet. - opowiadała Mugiraneza - Maczeta jest krótkim narzędziem i dlatego taka forma mordowania wymaga wyjątkowej fizycznej bliskości. Twarzą w twarz. Zarzynali się członkowie mieszanych rodzin i najbliżsi sąsiedzi. Wierni ćwiartowali księdza, a ksiądz wiernych, uczniowie nauczyciela a nauczyciel uczniów. W kraju liczącym 7 mln mieszkańców zginął milion ludzi. Dorasta całe pokolenie młodych, którzy zostali poczęci podczas najbrutalniejszych gwałtów. Mimo to jakoś się jednak dalej żyje, choć bolą brzuchy i żęby od tego. Do domów obok wracają ofiary - z uchodźctwa; i kaci - bo wychodzą z więzień. Patrzysz na sąsiada, który zrobił to, co zrobił i zdajesz sobie sprawę, że ten sukinsyn ma jednak ciężej niż ty. Wtedy, gdy się głupio tłumaczy. Wtedy, gdy odwraca wzrok. A czasem ktoś powie: "Niech te ofiary przestaną wreszcie narzekać. Przeszkadzają przy kolacji".

Pamięć, pamięć, pamięć

- Dobrze jest przegrać wojnę, bo wtedy w społeczeństwie jest szansa na uratowanie pamięci. - skonstatował Gebert - Niemcy przegrały wojnę. Sowieci nie przegrali. I Turcy też nie przegrali w starciu z Ormianami.

- Wielokrotnie rozmawiałem z ludźmi, którzy byli naocznymi świadkami rzezi na Ormianach. Widzieli wozy, które wywoziły ludzi a wracały zawsze puste. A mimo to nie wierzyli w rzeź. - opowiadał Berktay - "Przecież nie ma o tym słowa w podręcznikach, media o tym nic nie mówią, rząd nie mówi. To chyba nic się nie stało" - mówili do mnie ci ludzie. Czeka nas jeszcze długa droga. Kilka lat temu zaczęło się mówić o tym, co Turcy zrobili Ormianom. Ale jeszcze wiele pracy przed nami. Aby złamać ciszę w mediach. Zniszczyć fałszywy mit, na którym zbudowana jest duma narodowa. Aby uświadomić społeczeństwo o prawdzie.

- Nikt z nas tu nie śmie odpowiadać na pytanie, czy możliwe jest uniknięcie ludobójstwa w przyszłości. - kończył Gebert - Czasem jednak zdarza się cud. Czasem zdarza się tak, że jeden człowiek niosący siatki z zakupami jest w stanie zatrzymać czołg na Placu Tiananmen. Bo stwierdzi, że jego ulicą czołg jechać nie będzie.

Źródło: Gazeta Wyborcza